Zapraszamy do lektury kolejnego wywiadu, z cyklu rozmów z ludźmi biznesu, pt. „Lekcja przedsiębiorczości w praktyce”. Bohaterką artykułu jest Agnieszka Klicińska z Kluczborka. Tłumaczka języka angielskiego, specjalizująca się w tłumaczeniu tekstów: technicznych, biznesowych, społecznych i prawniczych. Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, Opolskiego, Ekonomicznego we Wrocławiu oraz Wyższej Szkoły Psychologii Społecznej w Warszawie. Członkini Chartered Institute of Linguists (CIOL)- prestiżowej brytyjskiej organizacji zrzeszającej tłumaczy i lingwistów z całego świata. Utytułowana międzynarodowym dyplomem w tłumaczeniach, Diploma in Translation, potwierdzającym jej najwyższe kompetencje w wykonywanym zawodzie. Przedsiębiorczyni, która od 2013 roku prowadzi własną działalność gospodarczą.

Katarzyna Zymiak: Co, Twoim zdaniem, charakteryzuje profesjonalnego tłumacza?
Agnieszka Klicińska: Myślę, że znajomość swojej profesji, ale nie tego jak składać zdania, żeby miały logiczny sens i oddawały to, co autor napisał, ale dziedziny, w której każdy profesjonalny tłumacz powinien się specjalizować. Specjalizacja wymaga nieustannego pogłębiania swojej wiedzy i ćwiczenia umiejętności jej zastosowania – to, moim zdaniem, wyróżnia każdego profesjonalistę.

Praca tłumacza związana jest z długimi godzinami spędzonymi przy komputerze.

Czy, w Twojej opinii, tłumacz powinien posiadać wiedzę interdyscyplinarną, czyli pochodzącą z różnych dziedzin nauki? Jeśli tak, to dlaczego?
Tłumacz musi być, z całą pewnością, osobą oczytaną. Nawet jeżeli specjalizuje się w bardzo wąskiej dziedzinie, np. w lokalizacji gier, to wiedza ogólna i umiejętność posługiwania się nią znacząco wpływają na pracę mózgu i zdolności poznawcze, które w naszej pracy są niezwykle potrzebne. Bardzo ważna jest znajomość zasad gramatycznych, interpunkcyjnych i językowych języka źródłowego, ale przede wszystkim języka na który się tłumaczy, a więc języka rodzimego. O specjalizacji mówiłam już wcześniej, więc tylko powtórzę, że jest to bardzo ważny aspekt naszej pracy. W dzisiejszym świecie niemożliwe jest też funkcjonować poza technologią, a ta znacznie ułatwia pracę tłumacza. Na co dzień posługujemy się zaawansowanymi programami wspomagającymi tłumaczenia, korzystamy z baz danych i zwykłych programów komputerowych takich, jak Excel czy Word – zatem tu też przydaje się mniej lub bardziej zaawansowana wiedza. Nie uważam jednak, że tłumacz musi się znać na wszystkim – ja nie tłumaczę tekstów medycznych, bo nie znam się na medycynie.  

Jak wygląda Twój indywidulany proces doszkalania zawodowego?
No cóż… w ostatnim czasie jest on bardzo ograniczony przez pandemię. Wcześniej uczestniczyłam w szkoleniach i warsztatach organizowanych przez Polskie Towarzystwo Tłumaczy Przysięgłych i Specjalistycznych, którego jestem członkiem, brałam udział w licznych konferencjach międzynarodowych dla tłumaczy i jeździłam na wykłady organizowane przez uczelnie i instytuty z mojej branży. Od półtora roku wszystkie te wydarzenia przeniosły się do sieci, co, nie ukrywam, jest dla mnie osobiście wyjątkowo niekorzystne. Technicznie rzecz ujmując, moja praca polega na siedzeniu przy biurku przez wiele godzin dziennie i wpatrywaniu się w ekran monitora. Dlatego spędzenie kolejnych godzin na uczestniczeniu w webinarium wymaga ode mnie dużego wysiłku. No i taka forma zajęć zdecydowanie odrzuca to, co w spotkaniach na żywo jest biznesowo najcenniejsze: możliwość osobistej interakcji ze specjalistami i autorytetami w nieformalnej atmosferze przerw między zajęciami czy spotkań networkingowych.

Na co, Twoim zdaniem, należy zwrócić szczególną uwagę przy wyborze tłumacza do współpracy?
Przede wszystkim na doświadczenie tłumacza w dziedzinie, o którą pytamy. Zlecenie tłumaczenia specjaliście w danej tematyce daje nam pewność, że praca zostanie wykonana profesjonalnie i rzetelnie. Uważam też, że bardzo ważna jest przynależność tłumacza do stowarzyszeń i instytucji branżowych. Te, które są najbardziej poważane w Polsce i na świecie, mają najczęściej złożony proces rekrutacyjny i dokładnie badają tzw. background kandydata. Tutaj nie liczy się tylko wykształcenie, czy liczba lat w zawodzie, ale często wymagane jest poświadczenie umiejętności i kwalifikacji przez osoby zewnętrzne, np. przez klientów. Na przykład w CIOL – organizacji, której jestem członkiem – pierwszym stopniem na drodze do stowarzyszenia dla osób, które nie skończyły studiów magisterskich z tłumaczeń, jest wymóg zdania niezwykle trudnego i złożonego egzaminu DipTrans i uzyskania dyplomu równego w swej wadze tytułowi magistra uznawanego na całym świecie. Następnie kandydat/ kandydatka musi wypełnić złożony formularz, przedstawić liczne dokumenty i świadectwa oraz wskazać osoby gotowe do udzielenia referencji. Te referencje są bezwzględnie i dokładnie sprawdzane. Nowi członkowie są przyjmowani do stowarzyszenia tylko raz w roku. Oczywiście równie ważna jest przynależność do stowarzyszeń branżowych z danej specjalizacji tłumacza, np., jak w moim przypadku, do Naczelnej Organizacji Technicznej. Tutaj też często trzeba wykazać się doświadczeniem i odpowiednimi kwalifikacjami, żeby móc aplikować lub kontynuować członkostwo.

Jakie tłumaczenia sprawiają Ci największą przyjemność, a za jakimi nie przepadasz?
Ostatnio czuję zdecydowany przesyt tłumaczeniami technicznymi i powoli odchodzę w kierunku tekstów marketingowych, turystycznych, a nawet literackich.

Jak wygląda Twój dzień pracy? Czy tłumaczysz przez osiem godzin dziennie?
To zależy od dnia, zlecenia, nad którym pracuję i wielu innych czynników. Praca freelancera daje mi dużo swobody w tym zakresie. Często, na przykład, pracuję w weekendy, bo w tygodniu muszę poświęcić dzień lub dwa na inne zajęcia lub wyjazd. Dzielę swój czas pracy tak, żeby jeden moduł nie przekraczał dwóch godzin – tyle jestem w stanie się maksymalnie skupić i wytrzymać w wymuszonej pozycji. Po tym najczęściej robię krótką lub dłuższą przerwę i następnie wracam do przerwanej pracy. Już dawno nie pracuję ośmiu godzin codziennie – bywają dni, że pracuję tylko cztery godziny, choć zdarza mi się pracować kilka dni po dziesięć godzin, kiedy temat projektu wybitnie mnie wciągnie. Najczęściej jednak jest to 6 – 7 godzin dziennie.

Dlaczego wybrałaś zawód tłumacza?
To był przypadek: pracowałam w firmie, w której potrzebny był ktoś ze znajomością angielskiego. Ponieważ od lat uczestniczyłam w różnych kursach i ciągle doszkalałam swój angielski, dostałam polecenie wyjazdu służbowego z klientem jako jego tłumaczka. Potem brałam udział w kilku spotkaniach biznesowych z klientami, również jako tłumaczka, aż w końcu dostałam do przetłumaczenia kilkusetstronicową instrukcję obsługi dźwigni kontenerowej… a dalej to już jakoś samo poszło. Wciągnęło mnie. Zafascynowała mnie praca ze słowem pisanym, możliwość przekładania z języka obcego treści, która dzięki mnie nabierała znaczenia dla tych, którzy tego języka nie znają. W pewnym momencie postanowiłam więc pójść na studia dla tłumaczy, bo sama znajomość języka to za mało, żeby technicznie przetłumaczyć bardziej złożony tekst, a potem założyć działalność i porzucić etat.

Obowiązkiem tłumacza jest stałe podnoszenie swoich kwalifikacji i praca przy wykorzystaniu najwyższej jakości źródeł.

Dlaczego postanowiłaś założyć własną działalność gospodarczą?
Ponieważ wymagał tego ode mnie mój pierwszy klient zewnętrzny – agencja informacyjna z Węgier, która zwróciła się do mnie ze zleceniem tłumaczenia na język polski napisów do amerykańskich programów. Poza tym wiedziałam, że chcę tłumaczyć, a w ówczesnej pracy tłumaczenie było tylko częścią moich obowiązków zawodowych

Gdzie uczyłaś się przedsiębiorczości? Masz w rodzinie przedsiębiorców, którzy byli dla Ciebie przykładem? Zdobyłaś niezbędną wiedzę w szkole bądź na studiach? Czy postawiłaś raczej na naukę własną?
Nie uczyłam się nigdzie podstaw przedsiębiorczości, nikt mi też takiej wiedzy nigdy nie przekazywał. W mojej rodzinie nie było takich tradycji. Dopiero na studiach miałam kilka godzin zajęć nauki biznesu dla tłumaczy, a później już sama wyszukiwałam szkolenia w tym temacie.

Z jakimi wyzwaniami musisz się na co dzień mierzyć, prowadząc własną działalność gospodarczą?
Obecnie moim największym wyzwaniem jest zorganizowanie sobie czasu pracy po pandemicznym spadku zleceń i opanowanie wracającego ruchu w interesie. Najtrudniejsza jest dla mnie promocja swoich usług i ich sprzedaż – te kwestie najczęściej przegrywają w zderzeniu z bieżącą pracą. Bo księgowość, na szczęście, od początku zlecam specjalistce.

Jakie cechy charakteru oraz umiejętności należy, Twoim zdaniem, w sobie pielęgnować, aby być skutecznym przedsiębiorcą?
Dokładność i wnikliwość. Umiejętność wyszukiwania sprawdzonych informacji i odporność psychiczna. Systematyczność, samodyscyplina, cierpliwość, umiejętność ustalania priorytetów i niezajmowania się tym, co nie jest ważne.

Jakich rad udzieliłabyś osobom, które myślą o założeniu własnej działalności gospodarczej lub są na etapie, w którym prowadzona działalność nie przynosi wystarczających dochodów?
To trudne pytania. Przede wszystkim, w dzisiejszej sytuacji politycznej na pewno pięć tysięcy razy zastanowiłabym się czy zakładać działalność. Przepisy dotyczące prowadzenia działalności zmieniają dynamicznie i nagle, a te zmiany niekoniecznie ułatwiają nam prowadzenie nawet najmniejszego biznesu. Koszty prowadzenia działalności, nawet na początku przy wszystkich możliwych ulgach i bonusach, są i tak wysokie. Dlatego dzisiaj podstawą jest porządny i przemyślany plan biznesowy. Choć, jak pokazała pandemia, nawet najlepszy plan i tak bierze w łeb w obliczu działania siły wyższej…

Czy stosujesz jakieś konkretne nawyki w życiu osobistym i zawodowym, które pomogą Ci w prowadzeniu firmy?
Nie. Z mniejszym lub większym powodzeniem staram się zachować równowagę między pracą, a życiem domowym.

Chętnie i często podróżujesz. Czy nie rozważałaś opcji zamieszkania w innym, większym mieście w Polsce bądź za granicą? Czy Kluczbork, Twoim zdaniem, to dobre miejsce do życia i prowadzenia firmy?
Nigdy nie zamieszkałabym w wielkim mieście! Uwielbiam zwiedzać metropolie i poznawać nowe miejsca, ale zawsze wracam do siebie. Od trzech lat mieszkam na wsi pod lasem i nie wyobrażam sobie innego miejsca do życia. Czy do prowadzenia firmy też? No cóż… moja działalność jest specyficzna – nie prowadzę jej tutaj, ja tu tylko mieszkam i wykonuję pracę. Dlatego do prowadzenia mojej firmy każde miejsce jest dobre. Taki rodzaj działalności…

Czego Ci życzyć?
Zdrowia.

Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję.

MAGA Translations

Więcej o firmie MAGA Translations:
na Facebooku
na stronie internatowej
na LinkedIN

————————————–
Tekst należy do cyklu wywiadów pt. “Lekcja przedsiębiorczości w praktyce”. Jest to zbiór rozmów z przedsiębiorcami, którzy opowiadają o swojej drodze, która doprowadziła ich do założenia własnej firmy oraz o tym, z jakimi wyzwaniami muszą mierzyć się w swojej codziennej pracy. Wywiady są pozbawione lukru i szczerze opowiadają o trudnościach, ale także o zaletach wynikających z bycia przedsiębiorcą.

Zachęcamy do lektury innych wywiadów z tej serii: 
1. Rozmowa z Bożeną Gabryk, która prowadzi “Klinikę Natury Kosmetologii Estetycznej” w Nysie,
2. Rozmowa z Małgorzatą i Romanem Famuła, którzy prowadzą Gospodarstwo Rolne “Kozi Dar” w Chudobie,
3. Rozmowa z Anną Preis, twórczynią marki “Kwitnąca Kobieta”,
4. Rozmowa z Iwoną Jankowską, twórczynią marki “Cottonarco” z Kluczborka,
5. Rozmowa z Agatą i Sławomirem Kwiatkowskimi, twórcami Biura Podróży CONTI z Kluczborka,
6. Rozmowa z Michałem Ślicznym, twórcą Gabinetu Tradycyjnej Medycyny Chińskiej “Berberis” z Kluczborka
7. Rozmowa z Barbarą Lutzner, twórczynią marek: FormatB. Film-Fotografia-Grafika oraz Follow Love
8. Rozmowa z Anną Kirsz – Wenerską, twórczynią Studia Urody “Awangarda” z Kluczborka
9. Rozmowa z Marleną Bednarską – Kojder, fotografką i wizażystką, twórczynią marki Marjonetka, współzałożycielką Complexu Beauty “MalujMalujCzesz”.
10. Rozmowa z Pawłem Leżochem, muzykiem oraz twórcą kanału na YouTube pt. “Biznes od początku” oraz podcastu o tym samym tytule.  
11. Rozmowa z Zofią Krokosz – Krynkę, wieloletnią nauczycielką akademicką, kierowniczką Polsko – Amerykańskiej Szkoły Biznesu na Politechnice Wrocławskiej, absolwentką studiów MBA w Stanach Zjednoczonych.

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.